Dzisiejszy post, a bardziej gałązka poniżej, jest zbudowana na bazie prawdziwej historii, nadesłanej mi przez czytelniczkę – dziękuję bardzo za podzielenie się ze mną i z innymi osobami.
Dla lepszego zrozumienia historii opiszę ją w pierwszej osobie.
Jeśli na początku byłam zakochana i całkowicie ufałam mężowi, ale jeśli mąż był bardzo związany ze swoją matką, to w naszym związku, od początku, była ona obecna i mocno wtrącała się do naszego życia.
Jeśli mój mąż był moim pierwszym partnerem, to z wielu rzeczy zupełnie nie zdawałam sobie sprawy – codziennych relacji z teściową, co jest dobre, a co złe, co jest normą, a co przekroczeniem granicy.
Od początku byłam przeciwnikiem dla teściowej. Dlatego też, w ciągu krótkiego czasu, i w ramach różnych intryg, zostałam odcięta od przyjaciół i od rodziny.
Wszystko to spowodowało, że dość szybko byłam skazana tylko na męża i jego rodzinę. Zostałam sprowadzona do roli służącej i opiekunki.
W tym czasie byłam zupełnie nieświadoma swoich potrzeb. Nie potrafiłam również rozmawiać z mężem o naszym związku, o naszych indywidualnych potrzebach. W naszej rodzinie pojawiło się tez małe dziecko.
Z tych dwóch powodów nie była w stanie samodzielnie zmienić swojej sytuacji. Sytuacja ta trwała wiele lat, a ja czuła się samotna i nieszczęśliwa.
Do refleksji:
- Czy wyszłaś za mąż znając w pełni sytuację domową swojego przyszłego męża?
- Czy gdy wychodziłaś za mąż to miałaś szansę wcześniej dobrze go poznać?
- Czy zakochanie się jest wystarczającym warunkiem, aby związać się z kimś na stałe?
- Czy sytuacja taka zdarza się często osobom wokół Ciebie?
- Co można zrobić, aby nie wpaść lub przerwać taką złą sytuację?